serwisy tvp

Oglądaj do 31.12.2021 r.

teatr telewizji/klasyka polska

„Sam zobaczysz, czym powinna być Maliczewska: kwiatem, gwiazdką, słońcem, dzieckiem... A przede wszystkim prawdą i...

WIĘCEJ
„Sam zobaczysz, czym powinna być Maliczewska: kwiatem, gwiazdką, słońcem, dzieckiem... A przede wszystkim prawdą i szczerością” – pisała do Józefa Kotarbińskiego, dyrektora sceny krakowskiej, Gabriela Zapolska (1875-1921). Spośród jej sztuk już blisko wiek utrzymują się w repertuarze teatrów słynna „tragikomedia kołtuńska”, czyli „Moralność pani Dulskiej”, „Żabusia”, „Skiz”, „Ich czworo” i właśnie „Panna Maliczewska”, po raz pierwszy wystawiana w teatrze lwowskim w 1910 r. Choć rzeczywistość społeczna i obyczajowość zmieniły się od tamtego czasu radykalnie, nie zmienione pozostały pewne zjawiska: podwójna moralność, mechanizm robienia kariery dzięki protekcji i układom, zdeterminowanie ludzkiej świadomości przez pieniądze i pozycję zawodową czy towarzyską. Czas nie zatarł też walorów scenicznych sztuki, napisanej z dramaturgicznym wyczuciem przez zawodową aktorkę, i – przede wszystkim – psychologicznej prawdy postaci. Dotyczy to nie tylko głównej bohaterki, młodej statystki teatralnej, która przy pomocy protektorów chce zrobić karierę i wyrwać się z nędzy, lecz także osób z jej otoczenia, bowiem degrengolada moralna Stefci Maliczewskiej staje się źródłem również ich autentycznych dramatów.

Panna Maliczewska (Agnieszka Pilaszewska), naiwna 19-latka, może niezbyt mądra, ale wrażliwa i ambitna, obdarzona przez naturę urodą i zalążkiem talentu, mieszka kątem w ponurej izbie będącej skrzyżowaniem pralni, suszarni i sypialni dla biedaków. Rzekomo dobroduszna gospodyni Żelazna popycha niewypłacalną lokatorkę w ramiona Dauma (Piotr Fronczewski), dość zamożnego mecenasa. Stefka, choć początkowo gwałtownie protestuje, zostaje jego utrzymanką. Ma wiele długów do spłacenia i jedno wielkie marzenie – dostać prawdziwą rolę, trafić na afisz. Z determinacją poszukuje człowieka, który poszedłby do dyrektora teatru i wstawił się za nią. Nie czyni tego Daum, który wstydzi się związku z metresą, w dodatku z dziewczyną „z nizin”, ani jego kolega po fachu Bogucki (Leszek Teleszyński), młodszy, przystojny i czarujący, który zwodzi panną Maliczewską słodkimi obietnicami, by osiągnąć swój cel. Stefcia naiwnie wierzy, że ktoś kiedyś ją pokocha „uczciwie, normalnie, bez oszustw”, będzie pokazywał się z nią na mieście pod rękę w biały dzień, nie po ciemku, cichaczem, w zamkniętym powozie. Takim szczerym i czystym uczuciem darzy ją Filo (Rafał Królikowski), niebawem maturzysta, który po skończeniu prawa jest gotów się z nią ożenić, pomimo spodziewanych protestów rodziców. Filo naprawdę nazywa się Gustaw Daum. Jego ojciec, porażony wieścią o platonicznym związku syna z panną Maliczewską, zrywa z kochanką. Miejsce starego Dauma skwapliwie zajmuje Bogucki, w jednej chwili zmieniając się z uroczego uwodziciela w bezwzględnego właściciela, który płaci rachunki i w zamian wymaga uległości we wszystkim. Historia się powtarza.


Autorka: Gabriela Zapolska

Reżyseria: Gustaw Holoubek

Zdjęcia: Tomasz Dobrowolski

Scenografia i kostiumy: Ewa i Andrzej Przybyłowie

Muzyka: Jan Zawierski



Premiera: 1996


Czas: 98 min.

Wideo

Dodaj do mojej listy
Moja lista Usuń z mojej listy