Legenda o Świętym Mikołaju

teatr telewizji/teatr dla dzieci i młodzieży

Efektowna plastycznie impresja o radości płynącej z bezinteresownego dawania. Filozoficzna baśń przypominająca pierwotny sens postaci...

WIĘCEJ
Efektowna plastycznie impresja o radości płynącej z bezinteresownego dawania. Filozoficzna baśń przypominająca pierwotny sens postaci Mikołaja, ulubionego świętego wszystkich dzieci, które jednak znają go dziś w nieco innym, skomercjalizowanym wcieleniu, spopularyzowanym od XIX wieku.
Bohater tego widowiska, późniejszy biskup Miry (Grzegorz Ruda) w Azji Mniejszej, już jako mały chłopiec odkrył, że nie wolno dążyć do osiągnięcia celu za wszelką cenę, zwłaszcza gdy dzieje się to z krzywdą innych, a czyniąc dobro nie należy obciążać bliźnich poczuciem wdzięczności. Tak naucza ten, który każe słuchać próśb i łez, który był, jest i który przychodzi. Zrealizowane z rozmachem widowisko, polecane do oglądania rodzinnego, przybliża tę prawdę współczesnym widzom. Przy doborze cytatów z Pisma Świętego autor scenariusza korzystał z Biblii Tysiąclecia. Mały Mikołaj wychodzi na brzeg wielkiej wody, by wypatrywać ojca, który nie wraca z wyprawy już sto dni i sto nocy. Z Orim (Krzysztof Globisz), wiernym opiekunem i strażnikiem, odkrywają w skalnej grocie tajemniczy znak, który ponoć oznacza życie... Tymczasem we współczesnym świecie, w biednej rodzinie osieroconej przez matkę, rówieśnik Mikołaja walczy z chorobą. Za chwilę chłopiec zostanie sam, bo ojciec ma szansę tego wieczoru zarobić trochę pieniędzy, w przebraniu Mikołaja będzie zapraszał klientów domu towarowego na bajeczne zakupy. Chłopiec nie wierzy już w Świętego Mikołaja, jest za duży, ale chciałby się dowiedzieć, gdzie jest to niebo, do którego poszła mama. Gdy znużony gorączką zasypia, odwiedza go tajemniczy przybysz z krainy światłości, by opowiedzieć mu o małym Mikołaju sprzed stuleci. Tamten chłopiec też miał tylko ojca i żarliwie pragnął jego powrotu z wyprawy, ale nie za wszelką cenę. Gdy straszliwy kapłan Elagabala (Michał Pawlicki) zażądał od niego ofiary krwi przyjaciela, Mikołaj odmówił. Umiał odrzucić pokusę gromadzenia złota, choć aurum to władza, bez żalu oddał trzy bryłki kruszcu, by uratować dziewczynki, które zrujnowany ojciec miał sprzedać człowiekowi "czerpiącemu zyski z nieczystości". Pragnął przy tym, by wszystkie jego dobre uczynki pozostały w ukryciu. Bo nie dla sławy pomagał tym, którzy byli w potrzebie, jako dziecko, młodzieniec i biskup.

Reżyseria i scenariusz: Krzysztof Zaleski
Zdjęcia: Bogdan Stachurski
Scenografia: Marek Chowaniec
Kostiumy: Dorota Roqueplo
Muzyka: Jan Borysewicz
Czas: 30 min.
Premiera: 1996

Wideo