Złotopolscy

Dionizy nie poznaje własnego syna. Marek od rana biega, na nic się nie skarży i jest ciągle w dobrym humorze. Niemiły artykuł w gazecie nie daje jednak panu Złotopolskiemu spokoju. Próbuje nakłonić syna, by przeprowadził poważną rozmowę z Ane