1) Myśliwi z koła Łowieckiego w Bogatyni czują się pokrzywdzeni zakazem bezpośredniej sprzedaży upolowanych dzików....

Ze względów licencyjnych materiał jest niedostępny w Twoim kraju

Użytkowniku,

Wygląda na to, że używasz dodatku do swojej przeglądarki, który blokuje reklamy.
Aby móc oglądać materiał prosimy o jego wyłączenie.
Dziękujemy! Redakcja TVP VOD

Sprawa dla reportera  16.12.2021

1) Myśliwi z koła Łowieckiego w Bogatyni czują się pokrzywdzeni zakazem bezpośredniej sprzedaży upolowanych dzików....

Sprawa dla reportera 

16.12.2021

Napisy: polskie dla niesłyszących

1) Myśliwi z koła Łowieckiego w Bogatyni czują się pokrzywdzeni zakazem bezpośredniej sprzedaży upolowanych dzików.... ROZWIŃ

1) Myśliwi z koła Łowieckiego w Bogatyni czują się pokrzywdzeni zakazem bezpośredniej sprzedaży upolowanych dzików. Jak twierdzą, na skutek rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń, ponoszą ogromne wydatki, również z własnej kieszeni, ponieważ nowe uchwały nałożyły na nich wiele dodatkowych obowiązków. Musieli m.in. zakupić nowe, kosztowne chłodnie, bo te, które do tej pory służyły do przechowywania upolowanej dziczyzny, obecnie są plombowane na wiele dni, do czasu otrzymania wyniku badań z krwi na obecność wirusa. Wydłużony czas oczekiwania na wyniki i przepełnione chłodnie powodują, że myśliwi nie mogą odstrzeliwać kolejnych dzików, a te wielkimi gromadami niszczą pola uprawne miejscowych rolników. Przez brak możliwości sprzedaży dziczyzny dochody koła zostały drastycznie zmniejszone, przez co myśliwi nie są w stanie wypłacać rolnikom odszkodowań za zniszczone uprawy.

2) Wracamy do sprawy rolników z Podlasia, którzy dostali nakaz zlikwidowania i utylizacji swoich trzód chlewnych, ponieważ mogły mieć kontakt z zakażonymi dzikami z Białorusi. Ogromne straty szacują w związku z ASF rolnicy z Pomorza, którzy twierdzą, że nie mogą uzyskać za nie odszkodowań.

3) Pan Edward od wielu lat prowadzi rodzinną firmę produkującą, m.in. płyn do spryskiwaczy i do chłodnic. Mężczyzna nawiązał współpracę z węgierską firmą sprzedającą skażony alkohol. Podczas kontroli na granicy okazało się jednak, że w przewożonym towarze zabrakło jednej z substancji skażających. Karą za to niedopatrzenie został obciążony przedsiębiorca, który dziś musi zapłacić 4 miliony złotych akcyzy i milion odsetek. Bohater nie zgadza się z tą decyzją. W podobnej sprawie mężczyzna zgłaszał się do „Sprawy dla reportera” ponad 10 lat temu, wtedy był winny Urzędowi Skarbowemu około 38 milionów złotych. Pomoc ekspertów okazała się wtedy bezcenna. ZWIŃ