Złotopolscy

Marcie wyjątkowo podobał się Wiesiek w roli komendanta na posterunku we własnym domu. Żałuje, że komisariat przenosi się z powrotem na dworzec. Marek chce złożyć urnę z prochami ojca w krypcie kościoła, nie zdając sobie sprawy z tego, że urna jest pusta. Biernacki informuje Kleczkowską o narodzinach syna, wiedząc, że w ten sposób dowie się o tym fakcie cała wieś. Składa także wizytę córce i zięciowi. Biernacki widzi, że Waldek zachowuje się nieswojo, ale zięć, nie chcąc się tłumaczyć, wymawia się od rozmowy bólem głowy. Spekulacje na temat przejęcia sklepu nadal trwają. Antoni sugeruje Florkowi zorganizowanie przetargu. Nie wiedząc o tym, że Dionizy nie żyje, listonosz "rozmawia" z nim za pośrednictwem kapelusza. Opowiada o narodzinach białego syna Biernackiego i rozczarowaniu mieszkańców wsi, którzy tak liczyli na sensację...