Będzie dobrze, kochanie

Justyna dzwoni do babci pełna energii. Ślub i wesele już za półtora miesiąca, więc trzeba zacząć myśleć o tym, jak je dostosować do trudnych czasów pandemii. Bronia obiecuje pomóc, ale po zakończeniu rozmowy jest zmartwiona. Ona nie ma złudzeń, wie, że w tym terminie wesele się nie odbędzie. Tymczasem Justyna nie składa broni, wraz z mamą planują już, jak zabezpieczyć gości weselnych. Bronia decyduje się sprowadzić wnuczkę na ziemię.