Bao-Bab, czyli zielono mi

Colonel Carol Kowalsky obiecuje męskiej kadrze, że będzie przede wszystkim zajmowała się wychowaniem kobiety-żołnierza. Spokój trwa jednak krótko. Kobiece rządy stają się coraz silniejsze, konsekwentnie uszczuplając przywileje mężczyzn. Wtedy Pilaszko przypomina sobie o słynnym uwodzicielu, bosmanie Tomaszu Cumelu, któremu nie oprze się żadna kobieta. Kadra postanawia sprowadzić uwodziciela do jednostki, by ukrócić babskie rządy. Do jednostki przyjeżdża niepozorny człowieczek w trabancie. Nie w nikczemnej posturze tkwi jednak uwodzicielska siła. Cumel z łatwością oczarowuje żeńską drużynę. Na koniec ma uwieść i zniewolić Colonel. Sierżant Makuła krzyżuje jednak jego plany i zmusza go do ucieczki.