Archiwista

Boguś zostaje napadnięty i wciągnięty do samochodu. Gdy wraca pobity do domu, wyjaśnia siostrze, że miał spotkanie ze Świtałło, gangsterem, który ma na pieńku z jego szefem. Policjantka namawia brata, by zgłosił sprawę na policję, ale on woli o wszystkim opowiedzieć Henrykowi. W czasie ich rozmowy pada nazwa baru Czarny koń. Mikos przypomina sobie, że to miejsce łączy się z samobójstwem właściciela, Michała Jaksa. Zuza przegląda akta sprawy i nie widzi w nich nic niezwykłego, Michał miał kłopoty finansowe, wpadł w depresję i już wcześniej próbował targnąć się na swoje życie. Henryka jednak niepokoi fakt, że patolog znalazł na szyi denata ślady po duszeniu sznurem lub kablem. Niestety, śledczy nieco zlekceważyli ten trop. Archiwiści odwiedzają Konrada Korytko, emerytowanego policjanta, który prowadził dochodzenie. Ten przyznaje, iż chciał szybko zamknąć sprawę, bo odchodził na emeryturę. Po tej rozmowie Zuza jedzie do Świtałły. Prowokuje go i aresztuje za napaść na funkcjonariusza policji. Pobrane na komendzie odciski palców gangstera pasują do części tych znalezionych w mieszkaniu Jaksa...