Z archiwum IPN

Historia porucznika Józefa Borowskiego „Groma” to opowieść o żołnierzu konspiratorze, którego niepodległościowa działalność została brutalnie przerwana bezsensowną śmiercią, którą śmiało można określić mianem śmierci bratobójczej.
Józef Borowski całą okupację spędził w oflagu, gdyż do niewoli niemieckiej dostał się podczas walk wrześniowych. W styczniu 1945 r. podczas ewakuacji obozu Borowski został uwolniony przez nacierające oddziały Armii Czerwonej. Wówczas postanowił powrócić w rodzinne strony. Sytuacja, którą zastał na terenach administrowanych przez instalujące się wówczas polskie władze komunistyczne i sowiecką administrację wojskową skłoniła go do podjęcia decyzji o wstąpieniu w szeregi konspiracji. W maju 45 r. dołączył więc do tworzonego wówczas zgrupowania partyzanckiego rejonu białostockiego o kryptonimie „Piotrków”, dowodzonego przez por. Hieronima Piotrowskiego JURA. Wówczas otrzymał pseudonim „Grom” oraz dowództwo jednego z oddziałów samoobrony. Później na bazie tego oddziału powstała I Kompania 42 Pułku Piechoty Armii Krajowej zgrupowania Piotrków. W czerwcu 45 r. Kompania liczyła około stu partyzantów, a jej działalność koncentrowała się na działaniach samoobronnych wymierzonych przeciwko rozwijającym się siłom aparatu bezpieczeństwa. W rzeczywistości na całym obszarze tzw. Polski Lubelskiej istniał wtedy swoisty stan dwuwładzy – miasta wojewódzkie i powiatowe pozostawały pod wpływem władzy komunistów, natomiast w terenie rządziły oddziały podziemia niepodległościowego.
Józef Borowski GROM został zastrzelony z broni maszynowej, 19.06.1945 r. w leśniczówce Stary Majdan. Niejasne okoliczności śmierci Groma dały asumpt jego towarzyszom broni do podejrzeń, że w tę śmierć zamieszana była bezpieka. Wskazywano nawet oficera AK, który ujawnił się we wrześniu 1945 r. i który miał dokonać zabójstwa. Prawda okazała się o wiele mniej skomplikowana, choć nie mniej tragiczna. Dowódca I Kompani 43 Pułku Piechoty AK zginął z rąk swoich podkomendnych, wydalonych przez niego kilka dni wcześniej z oddziału z powodu problemów z dyscypliną. Pochowano go na cmentarzu parafialnym w Supraślu, a postawienie mu nagrobka było możliwe dopiero po odzyskaniu przez Polskę pełnej suwerenności, po roku 1989.