W kotle historii

„Tutaj, w tej sali, chcecie urządzić szczęśliwą przyszłość świata. Brakuje mi chorągwi Polski, za którą walczyliście i która straciła swój kraj... Ja tego nie mogę tolerować. Ja wam zagram hymn Polski. I proszę wstać! No i wstali. Ja im zagrałem hymn polski „Jeszcze Polska nie zginęła” powoli, powolutku. Z całego serca” – wspominał po latach Artur Rubinstein wydarzenia z San Francisco, z budynku opery, z 13. maja 1945 roku. Nie było to jednak wydarzenie operowe, ale polityczne. Trwała konferencja założycielska Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wśród gości konferencji zabrakło jednak delegacji polskiej. Wystąpienie Rubinsteina spotkało się z burzą braw, do których nolens volens zmuszony został nawet członek delegacji sowieckiej, Nikita Chruszczow. Koncertowi Rubinsteina przysłuchiwała się stojąca w kulisach żona, Nela Rubinstein. Łukasz Modelski zaprasza na spotkanie z kuchnią Neli Rubinstein. Przygotuje mazurek z polewą pomarańczową i bigos.