Słowo na niedzielę

W niedzielnej Ewangelii słyszymy przypowieść o synu marnotrawnym. Kiedy syn marnotrawny odchodzi z domu, nie opuszcza miejsca, ale osobę ojca. Opuszcza, tzn. odrzuca. Niejako kasuje ze swego życia. Odchodząc, nie ma w głowie myśli o powrocie. Kiedy po czasie chłopak jednak wraca, to widzimy wyraźnie dwie rzeczy: ojciec na niego czeka, a syn wraca skruszony, uznaje swój grzech, swoją winę, zgadza się, że zachował się tragicznie. Bez tego uznania swojego grzechu nie mógłby otrzymać miłosierdzia. Nieuznanie własnego grzechu jest przeszkodą do zbawienia. Nie możemy domagać się od Boga czegoś, co nam się nie należy, jeśli nie zaczniemy wypełniać Jego woli, czyli uznania własnej winy i proszenia o pomoc.