Słowo na niedzielę

W niedzielnych czytaniach spotykamy Jezusa nad brzegiem jeziora. Brzeg to wyraźna granica, linia oddzielająca dwa miejsca, jakby dwa światy. Ląd i wodę. Ale poza tą oczywistą, widoczną granicą, Ewangelia pokazuje coś więcej. Granicę między dniem i nocą, światłem i ciemnością. I jeszcze dalej: granicę bezradności, po kilkugodzinnym nocnym połowie, kiedy uczniowie nie złowili absolutnie nic. Rozczarowanie, zniechęcenie, zmęczenie. I na tej granicy staje Jezus. Pojawia się tam, gdzie uczniowie doszli do
wniosku, że nic się nie da już zrobić. Widzą, że ostatnie słowo należy do ich bezradności. Wracają w stronę brzegu z pustymi lękami. A On jest właśnie tam, gdzie jesteś bezradny. Przychodzi, żeby cię ratować od gorzkiego przygnębienia, które ma moc zagłuszyć obietnice, które dał ci Bóg.