Słowo na niedzielę

W niedzielnej Ewangelii słyszymy dobrze znaną nam przypowieść. Otóż przełożony synagogi, człowiek o wysokiej pozycji społecznej, na oczach ludzi pada przed Jezusem na kolana. I błaga o pomoc. Sprawa jest poważna, bo jego córeczka właśnie umiera, więc potrzeba naprawdę szybkiej reakcji. Na szczęście Jezus zgadza się pójść do jego domu. Nagle na ich drodze zjawia się kobieta, która skupia na sobie uwagę Jezusa. Pan zatrzymuje się i rozmawia z nią. A czas płynie nieubłaganie i wtedy dzieje się najgorsze. Przychodzą ludzie z domu Jaira i mówią „Twoje dziecko umarło. Jezus już nic ci nie pomoże. Wszystko przez tę kobietę!” W tym momencie Jair mógł się obrazić, załamać i wrócić do domu bez Jezusa. Przełożony synagogi jest jednak pokorny i czeka cierpliwie. I chociaż po ludzku nie było już ani szans, ani nadziei, on jednak wierzy, że Jezus jest kimś więcej, niż nauczycielem. I doczekał się cudu!