Słowo na niedzielę

Przy okazji Ewangelii o trądzie zwykle myślimy o grzechu, o złu, które trąd symbolizuje, I słusznie. Ale warto zauważyć coś jeszcze. Po pierwsze – trędowaty, który z powodu choroby nie mógł jawnie wchodzić do miasta, przychodzi do Jezusa. I zamiast – jak nakazywało prawo – wołać nieczysty, nieczysty, on woła raczej oczyść mnie, uratuj mnie! Jezus dotyka go, choć właśnie przez dotyk można się było zarazić. Pan oczywiście nie stał się trędowaty po tym spotkaniu, chociaż jeśli przyjmiemy, że trąd jest jak grzech, to wiemy, że Jezus wziął na siebie nasze grzechy, nas samych oczyszczając, uwalniając.