Słowo na niedzielę

W pierwszym czytaniu w najbliższą niedzielę Kohelet mówi: marność nad marnościami i wszystko marność. Ale jednak zajmuje się sprawami, które są pod słońcem, a więc poniżej nieba. Przy takim nastawieniu nie jest trudno o pesymizm. Św. Paweł w drugim czytaniu wzywa więc do tego, żebyśmy szukali tego, co w górze - niejako nad słońcem, a nie tego, co na ziemi. Ewangelia zaś mówi o chciwości. Chciwość to nie tylko pragnienie pieniędzy, rzeczy materialnych. To także niezgoda na pozbycie się tego, co może mnie odsunąć od Jezusa. Czyli odrzucenie, wyrzucenie czegoś, co uznaję za ważniejsze od samego Boga. A przecież nikt poza Nim mnie nie zbawi tu nagle okazuje się, że Kohelet w pierwszym czytaniu nie jest aż takim pesymistą. Mówiąc marność nad marnościami nie uznaje, że świat jest zły, do niczego i najlepiej od razu wrzucić go do kosza. Może raczej marnością jest oczekiwanie, że to, co robię, to na co mam ochotę, rzeczy, które sam sobie wybieram, przyniosą mi spodziewane efekty, korzyści i szczęście na dodatek. Niezależnie od tego czy szukam Jezusa czy nie. Tak, takie myślenie to jest wielka marność.