Słowo na niedzielę

Pan Bóg, dając w pierwszym czytaniu obietnice Abramowi, nie daje mu jednocześnie wszystkiego, co te zapowiedzi obiecują. Oczekuje zaufania Abrama za względu na swoje słowo. Abram nie uwierzył Bogu dlatego, że dostał już wszystko, co Bóg obiecał. Uwierzył, bo uznał, że Bóg jest wierny. I dobry. I mocny. Pan Bóg odsłania rąbek tajemnicy porównując obiecane Abramowi potomstwo do gwiazd na niebie czy dokonując cudownego przejścia ognia przez przygotowane ofiary. Jezus w Ewangelii też na moment odsłania uczniom swą chwałę. W twoim życiu Pan Bóg też czasem daje takie znaki, które mają umocnić serce, zachęcić do wiary. Ale to tylko chwile, błyski. Głęboki pokój na adoracji, ogromna radość po Mszy św. , lekkie serce po spowiedzi. Jednak poza tymi momentami musisz kierować się zaufaniem, to znaczy brać na serio Słowo Boga. W drugim czytaniu św. Paweł mówi z płaczem o tych, których dążenia są tylko przyziemne. Nie są zainteresowani niebem, zbawieniem, czyli obietnicami Boga. Paweł dodaje, że ich losem jest zagłada. Wiem, że jeśli przestanę ufać Panu Bogu, to tak samo stanie się ze mną - interesować mnie będzie tylko to co tu i teraz, co można zmierzyć i zważyć, zjeść, wypić, dotknąć.