Słowo na niedzielę

Gdyby w historii Polski decyzje w czasie wojen podejmowano bez żadnego ryzyka, gdyby Polacy angażowali się w walkę tylko wtedy, gdy mieli przewagę, nie mielibyśmy tylu bitew, które pokazały polskiego ducha bohaterstwa. Nie byłoby bitwy pod Obertynem, pod Hodowem, Węgrowem, nie byłoby obrony Wizny, żeby wspomnieć tylko niektóre. W życiu duchowym też potrzeba ryzyka wiary. Potrzeba pójść w ciemno, idąc tylko za głosem Pana, nawet w kompletnych ciemnościach. Przy okazji świętowania niepodległości naszej Ojczyzny warto zapytać: czy ryzykujesz coś dla Pana Boga? Wdowa z pierwszego czytania nie wyznawała wiary tylko ustami. Prorok Eliasz przyszedł do niej w czasie suszy i głodu, prosząc o coś do picia i jedzenia. Ale Pan Bóg dał jej doświadczyć cudu. Swojej totalnej opieki. To coś więcej, niż zaspokojenie ochoty na smakołyki. Kto zaufa Bogu, ten przestaje się bać, tego serce zostaje oczyszczone z niepokoju.