Słowo na niedzielę

W Ewangelii do Jezusa przychodzi młodzieniec, niby to szukając zbawienia, ale w gruncie rzeczy jest z siebie zadowolony. Ponieważ od młodości spełnia przykazania, więc uznaje, że jego zbawienie będzie formalnością, bo na nie zarobił. Zwyczajnie mu się ono należy. I u Jezusa nie tyle szuka pomocy w zbawieniu ile potwierdzenia, że już na nie zasłużył. Ale Jezus wcale nie mówi: Super, jesteś świetny, najlepszy, bo dobry jest tylko sam Bóg. Jezus mówi: Idź, sprzedaj to, co masz. Mądrość, o którym wspomina pierwsze czytanie, to nie znajomość wielu języków obcych, to nie rozległa wiedza, to nawet nie znajomość niezwykłych tajemnic. Ta mądrość, to poznanie prawdy. Prawdy o sobie i o Panu Bogu. O sobie – że sam z siebie nic nie mogę, że jestem słaby, nie jestem niezależny. To jest potężna wiedza, mocniejsza niż jakieś zaklęcia czy magia.