Słowo na niedzielę

Niezbyt roztropne jest wybieranie się w podróż bez sprawdzenia bagażu, butów i innych rzeczy. No i oczywiste jest też, że kiedy wybieramy się w najpoważniejszą podróż naszego życia, to znaczy do nieba, do zbawienia, to trzeba od czasu do czasu sprawdzać czy wszystko idzie tak, jak trzeba. Trudno przecież opierać się na pogłoskach, na ty, że komuś się wydaje, że jest dobrze. Autokar, który ma zawieźć dzieci w góry, poddaje się szczegółowej kontroli. Mama sprawdza, czy woda w wannie nie jest za gorąca, zanim zacznie kąpać malutkie dziecko. Zanim kupisz nowe spodnie czy sukienkę, to najpierw ją przymierzasz, czy pasuje. I dokładnie tak samo trzeba wypróbować wiarę, żeby zobaczyć czy jest prawdziwa, czy doprowadzi cię do zbawienia. Nie można oceniać wiary na oko, polegać na tym, że komuś się wydaje, że jest nieźle. A jak sprawdzić, że moja wiara jest mocna, że się nadaje? Przez próby! Przez doświadczenia! Przez przeciwności! To, co w twoim życiu idzie na opak, wbrew twoim planom i oczekiwaniom, nie jest skandalem, nie jest absurdem ani powodem do rozpaczy. Jeśli uważasz się za osobę wierzącą, to wszystkie trudy są próbą twojej wiary. Próbą, która nie jest potrzebna Panu Bogu - On cię zna i wie jaka jest twoja wiara. Te próby są potrzebne tobie, żebyś odkrył prawdę o sobie.