Polscy. Seryjni

Sprawa Modzelewskiego to kolejny przykład bezradności organów ścigania PRL wobec zachowań seryjnego mordercy. Do pierwszej udokumentowanej i popełnionej przez niego zbrodni doszło bowiem już w 1952 roku w okolicach stacji kolejowej Gałkówek. W ciągu kolejnych czterech lat zginęło pięć kolejnych kobiet w różnym wieku (najmłodsza ofiara miała 18 lat, najstarsza – 67). Sprawca mordował je z motywów seksualnych. Jednak sprzeczne zeznania świadków (domniemany zabójca miał według nich chodzić w mundurze kolejarza) oraz brak śladów, które wskazywałyby na konkretnego podejrzanego sprawiły, że śledztwo na dłuższy czas zawieszono. Do sprawy powrócono dopiero po kolejnej zbrodni. Doszło do niej 11 lat po ostatnim ataku „Wampira z Gałkówka”. Ofiara: 87-letnia kobieta z Warszawy. Motyw: zemsta na sąsiadce, z którą sprawca miał wiele zatargów. Zabójcą okazał się 38-letni Stanisław Modzelewski. Podczas kolejnych przesłuchań opowiedział śledczym o swoich poprzednich zbrodniach (chodził wówczas w mundurze wojskowym). Sprawiał wrażenie, jakby chwalił się tym co zrobił. Nie wyrażał żalu. Sąd skazał go za siedem zabójstw oraz za usiłowanie czterech kolejnych na karę śmierci. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Wyrok wykonano w listopadzie 1969 roku.