Podróże w nieznane

Odcinek z cyklu "Tajski słoń a sprawa polska". Joseph Conrad Korzeniowski, pojawił się w Bangkoku, stolicy Tajlandii (ówcześnie Syjam) w styczniu 1888 roku, w czasie gorącej pory deszczowej. Zawiodły go tam sprawy zawodowe został kapitanem statku handlowego Otago. Gość w marynarskim surducie zamieszkał w Hotelu Oriental, w pokoju 101. Ślady tego pobytu można odnaleźć w twórczości pisarza na kartkach Smugi cienia i Lorda Jima. Syjam wydał się Conradowi krainą z baśni. Bangkok zaś jawił się jako miasto, które w istocie pływało na rzece. Szesnaście dni pobytu w Bangkoku były jednymi z najcięższych prób w życiu Conrada. Przybył do miasta w czasie epidemii cholery. Pod wpływem szkodliwego klimatu podlegał stanom halucynacji, które potęgowała nasycona mitami atmosfera. Kraj, który był cudem dla zmysłów i tajemnicą dla umysłu, obfitował w baśnie o półbogach, olbrzymach i demonach. Unosiły się nad nim dymy kadzideł i przepowiednie astrologów. Odbywały się mistyczne obrzędy i modły do bogów. Niesamowitość Bangkoku i Zatoki Syjamskiej przeniósł Conrad do swoich powieści. Blisko sto lat później, tropem pisarza, do Tajlandii przybyła ekipa filmowa...