Korona królów. Taka historia...

Jan z Czarnkowa – sprawny dyplomata i dobry prawnik czy fałszerz i złodziej? Było w nim wszystkiego po trochu. Oskarżono go o sfałszowanie papieskiej bulli i zbezczeszczenie królewskiego grobu i kradzież regaliów. Ale nikt nie odbierze mu sukcesów w misjach na dwór papieski w Awinionie ani sprawnego zarządzania królewską kancelarią. Był naprawdę świetnym podkanclerzym.. To on spisał testament Kazimierza Wielkiego i przygotował dokument w którym król adoptuje swego wnuka – Kazka Słupskiego. Niektórzy mówili, ze pisał pamiętniki, a inni, że polityczne paszkwile. My nazywamy je kronikami. Gloryfikował w nich ukochanego króla Kazimierza, a Andegawenów odsądzał od czci i wiary. Pisał, że za czasów panowania Ludwika Andegaweńskiego w Polsce działy się wielkie grabieże i łupiestwa I miał trochę racji. Był historykiem z krwi i kości, gdy zbierał informacje. Ale czasami patrzył na świat przez subiektywne okulary. I tych, których nie lubił – tępił na stronach swych kronik. Opisywał ich wady i przywary, ale nie dlatego, aby ich oczerniać, ale dlatego, ażeby cnotliwi unikali ich spraw niebezpiecznych. Taki już był Janko z Czarnkowa.