Co dalej?

Wolni strzelcy na rynku pracy, bez stałego pracodawcy i długoterminowych zobowiązań, ale też bez tradycyjnych zabezpieczeń. Dla kogo taki układ jest korzystny? Czy freelancig oznacza wolność, czy raczej jest to forma współczesnego „niewolnictwa”, odejście od zdobyczy związków zawodowych takich jak składki emerytalne, ubezpieczenia zdrowotne? A może nie doceniamy zmian, które rewolucja na rynku pracy niesie dla tradycyjnego modelu rodziny i życia społecznego?