Sprawa dla reportera

Pierwszą część poświęcimy tematowi mobbingu w służbach mundurowych. Z prośbą o pomoc i interwencję zgłosiły się byłe strażniczki miejskie, które, jak twierdzą, doznały licznych prześladowań ze strony swoich przełożonych. Kobiety przekonują, że kierownictwo przeszukiwało ich biurka, nagrywało rozmowy, wymagało pisania absurdalnych skarg i notatek na współpracowników, miały też być zmuszane do samotnych patroli w najbardziej niebezpiecznych zaułkach miasta, gdzie były obrzucane jajkami i kamieniami przez miejscowych chuliganów.
Wielogodzinne, uporczywe przesłuchania przez kierownictwo straży doprowadziły do tego, że jedna ze strażniczek zemdlała i została odwieziona przez pogotowie do szpitala, miała też próbę samobójczą. Kobiety założyły związki zawodowe, a sprawę mobbingu zgłosiły do Państwowej Inspekcji Pracy oraz Najwyższej Izby Kontroli. Teraz chcą walczyć o prawa tych, którzy nie mają odwagi nazywać mobbingu po imieniu i z obawy przed utratą stanowiska zgadzają się na nieludzkie traktowanie.



W drugiej części poruszymy sprawę dwóch braci cierpiących na rzadką chorobę genetyczną o nazwie „ślepota Lebera”. Starszy z chłopców, Dariusz, niemal całkowicie stracił wzrok, jednak dzięki nowoczesnym urządzeniom i czytnikom studiuje na IV roku prawa, a jego największą pasją jest historia Polski od czasu Piastów do rozbiorów. Młodszemu - Kacprowi – kucharzowi z zamiłowania, zostało kilkanaście procent widzenia, jednak jeśli choroba nie zostanie zatrzymana – straci wzrok zupełnie. ,„Trudne czasy wychowują silnych ludzi” – powtarza Darek i wierzy, że nowoczesna, choć bardzo kosztowna terapia, na którą ma nadzieję zebrać pieniądze dzięki pomocy widzów „Sprawy dla reportera”, przywróci jemu i bratu na nowo zdolność widzenia i da realną nadzieję na powrót do normalności. Caritas Polska uruchomił konto pomocowe, dzięki któremu widzowie mogą wesprzeć Darka i Kacpra w walce z chorobą.



W trzeciej części poruszymy sprawę małżeństwa spod Warszawy, które w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej popadło w kilkusettysięczne długi. Bohaterowie reportażu byli świadomi, że muszą poddać się egzekucji, jednak wskazują na liczne błędy komornika - zlicytował ich dom w ciągu 7 dni, nie udostępnił im akt sprawy z licytacji, przyznał sobie horrendalnie wysokie honorarium i nie zaspokoił żadnego z wierzycieli. Ponadto, jak twierdzą małżonkowie, bank któremu byli dłużni pieniądze miał zabezpieczenie na zupełnie innej nieruchomości, której też byli właścicielami więc dom rodzinny nie powinien zostać zlicytowany. Zrozpaczona rodzina błaga o pomoc w ratowaniu ich dobytku.

Ostatnia część będzie kontynuacją sprawy z 2016 roku, kiedy do Redakcji zgłosili się ludzie pokrzywdzeni przez znanego biznesmena, właściciela potężnego imperium finansowego składającego się z banków i firm developerskich.
Bohaterowie reportażu sprzed lat, skuszeni przez developera gwarancją comiesięcznego dochodu z wynajmu, wzięli kilkusettysięczne kredyty na zakup apartamentów nad Morzem Bałtyckim. Ekskluzywny kompleks z salami konferencyjnymi i basenami był w trakcie budowy, jednak gwarantem inwestycji miało być nazwisko owego biznesmena. Inwestycja ostatecznie nie została zrealizowania. Ani developer, ani bank - oba podmioty należące do pana biznesmena - nie zwrócili pieniędzy oszukanym ludziom. W toku realizacji reportażu udało się ustalić, że bank, który udzielał kredytu bohaterom poprzedniego reportażu – małżeństwu spod Warszawy, również wchodził w skład imperium multimiliardera. Obecnie prokuratura postawiła biznesmenowi zarzuty, zajęła też część jego majątku, jednak oszukanym ludziom wciąż nie udało się odzyskać pieniędzy.