Ocaleni

Pił kasacyjnie, do upadłego. Tak, żeby się upić i zapomnieć, odlecieć. Alkohol był dla niego ratunkiem na samotność, pocieszeniem. Pomagał mu zapomnieć o bólu i smutku po tym, jak rozpadła się jego rodzina. Na szczęście odnalazł drogę do trzeźwości. Teraz Arkadiusz Borowski nie pije już od 17 lat i ceni sobie każde 24 godziny bez alkoholu.