Gość Wiadomości

Politycy PiS, w tym prezes ugrupowania, wicepremier Jarosław Kaczyński oraz premier Mateusz Morawiecki uczcili pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej. Przedstawiciele rządu i politycy PiS przeszli m.in. na pl. Piłsudskiego, gdzie złożono kwiaty przed pomnikami prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 r. – Pamiętam rok 2010, kiedy kluby („Gazety Polskiej”) organizowały pierwsze marsze smoleńskie, kiedy ludzie czuwali przy krzyżu i bandyci napadali na modlące się starsze osoby. Jednej sceny nie zapomnę, jak taki wielki „byk” wepchnął 80-letnią staruszkę w płonące znicze. Udało mi się go doprowadzić do policji, a policjanci chcieli mną się zająć, bo mu porwałem koszulę. Mówili, że mieli takie polecenia. Wtedy rządził Donald Tusk. Dziś nie ma władzy nad policją, ale ma władzę poruszania ekstremalnych zjawisk – mówi Tomasz Sakiewicz („Gazeta Polska”). Podobnie uważa Miłosz Manasterski (Agencja Informacyjna). – Przyjechał do Polski podpalić kraj na nowo. Właściwie już zaczęliśmy mieć nadzieję, że ten konflikt przygasa, że zaczyna być możliwe porozumienie polityczne w wielu ważnych sprawach, jak choćby Krajowy Fundusz Odbudowy, tam były jaskółki, że jest możliwa współpraca rząd – opozycja. I Tusk przyjeżdża i mówi: nie ma żadnej współpracy – podkreśla.