Gość Wiadomości

Prezes PiS podkreślił podczas konwencji partyjnej w Kadzidle koło Ostrołęki, że dążeniem i nadzieją PiS jest to, „żeby polskie miasto i polska wieś żyły na tym samym poziomie, żeby różnice zostały ostatecznie zredukowane”. Dodał, że gospodarstwa hodujące zwierzęta powinny otrzymywać najmniej 100 zł od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy. Słowa te wzbudziły wesołość po stronie opozycji. – To szydzenie z zawodu rolnika, to jest raz. Po drugie to przejaw ignorancji, ponieważ dopłaty od hektara i od zwierzęcia są od zawsze w Unii Europejskiej, więc nie wiedzą tego ci, co w ten sposób czynią, a to jest przejaw pogardy, czy lekceważenia dla bardzo potrzebnego szlachetnego zawodu, jakim jest rolnik – mówi Jacek Saryusz-Wolski, europoseł startujący z list PiS. Inne zdanie ma europoseł Janusz Zemke (SLD). – To, że chce się pomóc wsi i rolnictwu, to bardzo dobrze, natomiast martwi mnie to, że mamy do wyborów tylko siedem tygodni i każdego dnia okazuje się, że pojawiają się tego typu informacje „dobre”. Myślę, co to jeszcze będzie do 26 maja – podkreśla.