Bali

Tato zabiera Baliego na wycieczkę rowerową. Najpierw jednak trzeba nasmarować łańcuch, napompować opony, sprawdzić czy hamulce działają. W końcu rowery stały całą zimę nieużywane
w piwnicy. Bali niecierpliwi się i pogania tatę. Wyobraża sobie, że gdyby był kapitanem statku, nie musiałby teraz czekać na zielone światło. Ale przecież żeglarze stale na coś czekają, a to na przypływ, a to na dobre wiatry. Czasem tak po prostu jest – trzeba uzbroić się w cierpliwość.