Programy / Historia / Było... nie minęło
(fot. Było nie minęło)
Sobota godz.: 15:00 TVP Info

Fascynujący cykl śledzący wątki naszej narodowej historii, celowo zacierane w minionych latach. Najwięcej jest ich w dziejach polskiego Września, podziemia niepodległościowego i odległego już Powstania Styczniowego.  Peerelowska historiografia nie zajmowała się badaniem dziejów, spełniała zadania polityczne. Miała namalować możliwie czarny obraz II Rzeczpospolitej, zamienić to co godne chwały w żenującą karykaturę. Taki los spotkał przede wszystkim Wojsko Polskie czy przemysł zbrojeniowy – mówią autorzy programu.

Niemal każdy z odcinków cyklu ma charakter wyprawy poszukiwawczej. Akcja biegnie dwutorowo; ekipa przeszukuje georadarem miejsca wydarzeń i katastrof sprzed lat, bada jeziora, rzeki i bagna, szpera w złomowiskach, przeszukuje stare kuźnie w poszukiwaniu części polskich wrześniowych czołgów. Równolegle przedstawia dokumentalną opowieść o ludziach zaangażowanych w wydarzenia, opowiada o polskim przemyśle zbrojeniowym i utalentowanych konstruktorach sprzed lat.

Efekty tych działań są zaskakujące: namacalne fragmenty historii, ślady sprzętu, który uznano za zaginiony. Znaleziska po konserwacji trafiają do lokalnych muzeów, uzupełnione - tam gdzie to możliwe - o fotografie załogi i opisy bitew. Najcenniejsze poddawane są rekonstrukcji, jak czołg 7TP, duma polskich konstruktorów, czy tankietka TK 3. Samoloty trafiają do Lapidarium, ostatniego hangaru dla szczątków maszyn bojowych. Mieści się ono w Jednostce samolotów F 16 w Łasku.

W miejscu, gdzie znaleziono szczątki, zostaje zwykle trwały znak w postaci pomnika.

rozwiń »
    • nowość
    foto

    Powracamy na szlak wrześniowych walk 10. Brygady Kawalerii, gdzie jednostka pułkownika Maczka przez 5 dni, w bardzo trudnym terenie, opierała się XXII Niemieckiemu Korpusowi Pancernemu.

    43

    Tajemnicza srebrna głowa byka z Radomna oraz odnaleziona relacja z słabo jak dotąd znanej bitwy pod Częstoborowicami to dwa tematy, którymi postanowiła zainteresować się ekipa „Było... nie minęło”.

    43

    Ekipa „Było...nie minęło” trafiła na ślad sztandarów i broni ukrytych we wnętrzach Pałacu Biskupów w Kielcach. Odkrył rzekomo je niegdyś, a następnie zamurował pewien kamieniarz, któremu w czasach okupacji niemieckiej zlecono naprawę uszkodzonego wnętrza budynku. Po zbadaniu specjalistycznym sprzętem okazało się, że w ścianie znajduje się metal.

    43

    Sygnowano nią akty prawne i najważniejsze decyzje w państwie – pieczęć Kancelarii Prezydenta RP, która zaginęła we wrześniu 1939 roku, została odnaleziona!

    image

    – Flagą narodową Polaków jest flaga biało – czerwona, a nie czerwona, po której spływa krew milionów ofiar – jakie konsekwencje spotkały księdza Stanisława Domańskiego za te słowa, wypowiedziane z ambony? Przejmujące kazanie, które ściągnęło na tę historyczną postać wściekłość ówczesnych dygnitarzy reżimu, miejscowi ludzie do dziś pamiętają. Obecny patron lokalny, na wiele lat zapomniany, odzyskuje chwałę.

    fot. TVP

    W Jeżowie Sudeckim na Górze Szybowcowej pilot Stanisław Błasiak, posiłkując się archiwalnymi nagraniami, przedstawia historię najlepszych polskich lotników: Janusza Żurakowskiego i Bolesława Orlińskiego. Obejrzyj odcinek i dowiedz się więcej o Złamanej Strzale.

    43

    – Nim ruszymy w pole, trzeba popracować intelektualnie – ekipa programu w poszukiwaniu śladów pól bitewnych, gdzie walkami dowodził tajemniczy Stanisław Brykalski. Czemu służyło trwanie nad Narwią?

    f4

    Bitwa o Wzgórze Ponarskie u bram Wilna przyniosła powstańcom listopadowym klęskę. Wycofujący się żołnierze nie chcieli jednak słyszeć o złożeniu broni.

    foto

    Centralne Warsztaty Samochodowe w Warszawie. To tu zaczęła się historia polskiej motoryzacji. Niewiele osób wie, że pierwszym polskim automobilem był projektowany od 1922 roku CWS.

    43

    Tysiące przejechanych kilometrów, setki godzin nagrań i dziesiątki ważnych tematów. Z niebytu wydobywali szczątki zestrzelonych podczas II wojny światowej samolotów i wysadzonych dział. Trafili na ślady zapomnianych mogił i upamiętnili zapomniane miejsca spoczynku polskich żołnierzy. Ekipa programu podsumowuje osiągnięcia minionych 365 dni.

    image

    Ekipa „Było… nie minęło” trafiła na ślad legendarnego niemieckiego czołgu. Po zbadaniu specjalistycznym sprzętem, okazało się, że rzeczywiście „coś” pod ziemią się znajduje. Czy jest to czołg?

    foto

    Opowieści starszych mieszkańców okolicy okazały się prawdą. Jedno z pól podlaskiej wsi skrywa niezwykły skarb – niemiecki czołg „Tygrys”. Czy ekipie „Było… na minęło” uda się odtworzyć historię i odnaleźć maszynę?

    image

    Po przebyciu skomplikowanego szlaku bojowego, po latach tułaczki przybyli do kraju niezwykli „żołnierze” – polskie działa. Rodowód najstarszego z nich sięga XIX wieku. Do Polski trafiły z błękitną armią Hallera. Strzelały w wojnie 1920 roku do Sowietów, a w 1939 do Niemców. W Finlandii pozostawały na służbie do lat 60. Dlaczego ten sprzęt jest tak ważny dla miłośników historii?

    foto

    – To niesamowite, że P11 mojego ojca rozbił się tutaj 74 lata temu i istnieje możliwość wydobycia części tego samolotu – mówi syn pilota Mirosława Fericia, który towarzyszył poszukiwaniom słynnego wraku.

    43

    As dywizjonu 303 – Mirosław Ferić we wrześniu 1939 cudem ocalał z katastrofy lotniczej w powietrznej bitwie myśliwców. Czy pasjonaci historii odnajdą wrak maszyny?

    image

    Ekipa programu wyrusza do Rezerwatu Budzisk na poszukiwanie zapomnianej „leśnej fortecy” z czasów powstania styczniowego. To tam po przegranej bitwie stacjonowało pół tysiąca powstańców.

    image

    W czasie II wojny światowej amerykański Douglas Bomber, zwany potocznie „Bostonem”, został zestrzelony przez niemieckiego messerschmitta i rozbił na bagnach pod Chełmem. Był to jeden z samolotów przekazanych przez Stany Zjednoczone Związkowi Radzieckiemu w ramach wsparcia w walce z faszyzmem.

    43

    W pohańbieniu i nieładzie, obdarci z mundurów, porzuceni w dole śmierci. Tak rosyjscy sołdaci potraktowali podkomendnych płk. J. Zalewskiego, poległych w bitwie nad Sokołdą.

    Fot. TVP

    Po starciu pod Księżopolem Moskale starali się otoczyć oddziały pułkownika Kobylińskiego, lecz powstańcy przedarli się na Mazowsze. Do decydującej bitwy doszło pod Mińskiem Mazowieckim w listopadzie 1863 roku. Ekipa programu rusza do lasów w okolicach Cegłowa na poszukiwania miejsca pochówku bojowników.

    43

    Z okolic Wielkiego Działu dotarła dramatyczna wiadomość. Po raz kolejny ktoś próbował ukraść kopułę ze schronu bojowego na linii Mołotowa. Dlaczego kopuła jest dla historyków niemal świętością?

    43

    Pierwszy września to ciągle arcyfilmowy kontrapunkt: straszliwy Schleswig-Holstein i mikroskopijne Westerplatte. Jednak uderzenie na Polskę wcale nie było spacerkiem w aurze późnego lata.

    foto

    W samym sercu Warszawy w czasie II wojny światowej istniała podziemna fabryka uzbrojenia. Gdzie dokładnie się znajdowała? Jaką broń tam produkowano?

    image

    W programie finał zmagań o Redutę Ordona. Na miejscu odbył się wojskowy ceremoniał. Ekipa „Było... nie minęło” wyrusza pod Gołdap w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, co kryje nasyp biegnący przez rozległe bagienko.Poszukiwania związane są z operacją wschodniopruskiej Armii Czerwonej.

    foto

    W sierpniu 1944 roku bombowiec Halifax dostarczył zaopatrzenie do Warszawy. Wracając, rozbił się w Beskidzie Niskim. Ekipa „Było… nie minęło” dotarła na miejsce katastrofy.

    foto4

    Jeszcze niedawno Tankietki były jedynie tworami z wyblakłych fotografii i jednego niewyraźnego filmu. Stopniowo odszukano egzemplarze i poszczególne części rozrzucone po świecie. Ekipa „Było, nie minęło…” natrafiła na trop modelu TKS, który nigdy nie opuścił pola bitwy...

    43

    Rankiem 22 marca 1945 roku z amerykańskich lotnisk we Włoszech wystartowało prawie 700 Latających Fortec i Liberatorów. Celem ataku była rafineria w Ruhland koło Drezna. W trakcie operacji uszkodzeniu uległo pięć samolotów. Dowódca jednego z nich skierował się w stronę polowych lotnisk sowieckich nad Odrą.

    foto

    W Ignasinie głęboko w lesie ukryta jest powstańcza tajemnica. Znajduje się tam mało widoczny kurhan. To miał być grób dwóch poległych powstańców.

    image

    Historia mieszkańców Łaskarzewa, którzy 9 grudnia 1942 r. zostali zamordowani za ratowanie Żydów. Dziś grobowi bohaterskiej rodziny grozi zawalenie.

    43

    Dzieje Podlaskiej Wytwórni Samolotów rozpoczynają się jesienią 1923 roku od marzycielskich pomysłów prezesa lokalnego syndykatu rolniczego, barona Rosenwertha-Różyczki, który – skrzyknąwszy podobnych mu entuzjastów – w pomieszczeniach starego browaru rozpoczął w środowisku zupełnie pozbawionym tradycji przemysłowych produkcję samolotów.

    foto

    Reduta Ordona, wysadzona przez Niemców, zadeptana przez Rosjan, dzięki poematowi Mickiewicza stała się symbolem dziejów powstania listopadowego. Przez lata porastały ją chwasty i przykrywały śmieci. Ostateczny jednak dramat zaczął się wtedy, kiedy rada dzielnicy Ochota uznała, że nie ma przeciwwskazań, by w tym miejscu wyrósł kolejny apartamentowiec.

    foto

    – Dowiedziałem się o archiwum od pana Tadeusza Pękackiego, który był osobą ukrywającą te dokumenty – opowiada Krzysztof Busse z IPN. Czy ekipie „Było… nie minęło” uda się odnaleźć zakopane podczas Powstania Warszawskiego archiwum Armii Krajowej?

    image

    Po odzyskaniu niepodległości, wielu byłych ułanów zdecydowało się pójść z duchem czasu i przesiąść za stery samolotu. Jednym z nich był kpt. Mieczysław Medwecki, obiecujący pilot, który stał się pierwszą ofiarą powietrznych walk podczas II Wojny Światowej. Dziś staje się on symbolem rodzącego się polskiego lotnictwa.

    43

    W programie wizyta w niezwykłym mieszkaniu, gdzie znajduje się największe prywatne i niezwykle cenne archiwum fotograficzne. Zdjęcia wykonane przez Henryka Poddębskiego przedstawiają zapomniane już obrazy II Rzeczpospolitej przedmieścia, miasta, architekturę, pejzaże, wielki przemysł.

    foto

    W odcinku schrony bojowe i okopy, czyli architektura militarna i praca Stowarzyszenia Wizna, dbającego o pamięć tej ważnej bitwy i dokumentującego linię obrony i przygotowanie obiektów z nią związnych turystom.

    43

    Czy dzięki renowacji pojazdu marszałka Piłsudskiego uda się przypomnieć Polakom o barwnych czasach dwudziestolecia międzywojennego?

    foto

    Rekonstrukcja bitwy pod Grochowiskami, ważnego w powstaniu styczniowym starcia wojsk rosyjskich z żołnierzami pod dowództwem generała Langiewicza, dyktatora powstania.

    43

    Grupa rekonstrukcji historycznej 7. Dywizjonu Artylerii Konnej Wielkopolskiej stała się trwałym elementem patriotycznych uroczystości. Jej członkowie to wspaniali, młodzi ludzie. Charakteryzuje ich niezwykła pasja, głęboki patriotyzm, szacunek do tradycji.

    foto

    – Nie jesteśmy zespołem politycznym ani religijnym. Podkreślamy odwagę indywidualnych żołnierzy, dlatego to był dla nas idealny temat – tak o bitwie pod Wizną mówi lider zespołu Sabaton, który piosenkami o polskich bohaterach II wojny światowej przyciąga na koncerty tysiące młodych Polaków. Czy to nowy sposób mówienia o historii?

    foto

    Zimą 1945 w języku niemieckich sztabowców i propagandzistów pojawiło się słowo-klucz: festung czyli twierdza, opatrywane dodatkowo nazwami kolejnych miast, które miały bronić się do samego końca.

    43

    W programie o niebezpieczeństwie, jakie grozi Reducie Ordona. W jej pobliżu pracują ogromne dźwigi, wyrastają wysokie budynki. Ten kawałek niezajętego terenu w Warszawie stał się nieformalnym wysypiskiem śmieci i schronieniem dla bezdomnych.

    foto

    W programie wizyta w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. 10. Pułku Piechoty w Łowiczu. Historia tego pułku rozpoczęła się w klimatach jak z filmu „C.K.dezerterzy”.

    foto

    Ekipa „Było nie minęło” odwiedza Grójec w poszukiwaniu skrytki z dokumentami Armii Krajowej. W programie także o Bronisławie Deskurze, jednym z bohaterów powstania styczniowego oraz o powstaniu zamojskim – spontanicznym, wielkim oporze ludności zamojskiej przeciw próbie wysiedlenia.

    foto

    Mieszkaniec Świerż nad Bugiem, pan Józef Niemczuk, odnalazł rodzinny album przez lata uznawany za zaginiony. To największy znany zbiór fotografii wojennych z walk Legionów Polskich nad Styrem i Stochodem na Wołyniu.

    foto

    Gdyby w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku wydarzenia w całym kraju przebiegały tak, jak w Kodniu, to powstanie styczniowe już rano zakończyłoby się sukcesem.

    43

    Rekonstruktorzy prezentują niezwykłą replikę niemieckiego pojazdu pancernego KFZ, produkowanego przed II wojną światową w niemieckich zakładach.

    43

    Byli doborową formacją powstania styczniowego, którą stworzył Francuz Franciszek Rochebrune. Biały krzyż na ich piersiach miał być sygnałem dla wroga: „celuj tu, nie boimy się śmierci”.

    43

    Przedstawiamy rozmaite rodzaje broni czarnoprochowej, którą posługiwano się w czasach powstania styczniowego. Jakie były możliwości ówczesnych karabinów i broni krótkolufowej?

    image

    Ekipa „Było... nie minęło” po raz kolejny spotyka się ze społecznikami ze Stowarzyszenia Kalina Krasnaja, którzy postawili sobie za cel upominanie się o wszystkich poległych na wojnach żołnierzy, niezależnie od munduru i armii. Tym razem celem wyprawy jest leśny cmentarz w miejscowości Krupki Górki.

    fot.

    To był ciekawy rok. W tym programie przypominamy nasze wyprawy, które uważamy za najważniejsze w 2012 roku.

    fot.

    W programie dwie historie, które dzieli w przestrzeni trzysta kilometrów, a w czasie cztery dziesięciolecia. Pierwsza rozegrała się w Tarnowie. Ekipa „Było... nie minęło” przypomina historię zamachu na brutalnego szefa miejscowego UB, kapitana Lwa Sobolewa.

    fot.

    8 sierpnia 1863 roku, podczas powstania styczniowego odział pod dowództwem „Kruka” pokonał pod Żyrzynem wojska carskie. Bitwa zyskała miano „victorii żyrzyńskiej”.

    image

    Niewiele narzędzi gospodarskich zrobiło tak oszałamiającą karierę w kategoriach symbolicznych. Kosa oznacza zdolność przeistoczenia spokojnego rolnika w demona wojny.

    image

    Kolekcjonerom militariów przestają wystarczać lśniące, ale martwe egzemplarze ekspozycyjne. Teraz standardem stały się pełnosprawne maszyny bojowe, czołgi i samoloty.

    foto

    W programie poszukujemy pamiątek po żołnierzach i fragmentów fortyfikacji obronnych z czasu obrony odcinka „Wizna”. Odwiedzamy Strękową Górę, Włochówkę i Kurpiki.

    Fot. wikipedia.org

    Odwiedzamy „pancerną” zagrodę na Podlasiu, gdzie pasjonaci zabytkowej inżynierii pojazdowej przywracają do życia Goliatha, niemiecką minę samobieżną.

    fot.

    21 lat temu prezes zarządu głównego Narodowych Sił Zbrojnych wystosował do prokuratury w Janowie pismo z prośbą o zajęcie się sprawą domniemanej zbrodni w Puziowych Dołach. To sprawa, która do dziś nie doczekała się finału.

    fot.

    Ekipa programu przybywa pod Wiznę nad Narwią, gdzie w w pierwszej dekadzie września 1939 r. zmierzyli się niemieccy agresorzy i obrońcy pod wodzą kpt. Raginisa.

    image

    W programie historia tragicznych, wojennych losów rodziny Pawełczaków z Podkowic pod Kraśnikiem. Opowiada ją ostatni żyjący jej przedstawiciel – Marian Pawełczak.

    image

    Ekipa „Było... nie minęło” odwiedza Wronów – miejscowość znajdującą się na trasie przemarszu powstańców listopadowych z Bełżyc do Kazimierza. Rozdegrała się tam pewna zapomniana bitwa. W programie także wizyta we wsi Sokołda pod Supraślem na Podlasiu, gdzie kilka lat temu niestrudzeni lokalni szperacze odkryli interesujący zapis w księdze parafialnej, opowiadający o bitwie powstańców listopadowych pułkownika Zaliwskiego.

    image

    Zamek w Lublinie to jedno z najmroczniejszych miejsc PRL-u. To właśnie tam zaczęło się okrucieństwo wobec żołnierzy Armii Krajowej...

    image

    W dzisiejszym programie odwiedzamy miejsca dwóch bitew, w których brały udział samoloty bojowe polskiej konstrukcji, tzw. „Łosie”. Zaprezentujemy także sprawozdanie z narodzin repliki historycznego „Łosia” w dawnej wytwórni płatowców w Mielcu.

    fot.

    W roku 1944 , nieopodal wsi Zabierzowo, rozbił się niemiecki samolot szturmowy. Maszyna nie spadła na ziemię po zaciekłej walce, tylko w wyniku usterki systemowej. Obserwujemy wydobycie wraku spod ziemi i staramy się odkryć jego dokładną historię. Niemiecki myśliwiec przypuszczalnie polował na alianckie transportowce i latające fortece, które zaopatrywały i wspierały partyzantów i powstańców warszawskich.

    fot.

    W programie przedstawiamy zrekonstruowanego „Łosia”, który w II Rzeczpospolitej był czymś więcej, niż tylko samolotem. Był jednym z dowodów na cywilizacyjny skok, jaki dokonał się w kraju zaczynającym od wypalonej pustyni po I wojnie światowej.

    (fot. TVP)

    Jak sprawić, żeby dla współczesnych Polaków wrzesień nie oznaczał tylko kolorowych liści i babiego lata? Co zrobić, żeby nie zaginęła pamięć tego, co we wrześniu przed laty przeżyli nasi ojcowie i dziadkowie? W programie odwiedzamy miejsce, w którym zakończyła się kampania wrześniowa z 1939 roku i zaglądamy pod podszewkę tamtych dramatycznych wydarzeń.

    foto

    Reduta Ordona stała się patriotyczną i historyczną ikoną. Dziś, w miejscu walecznej obrony Warszawy, znajduje się wysypisko śmieci oraz teren w którym wśród krzaków i chwastów sypiają bezdomni.

    foto

    22 marca 1945 roku w na terenie ogródka Pałacu w Jedlince rozbił się amerykański bombowiec B17. Od kilkudziesięciu lat przyczyny katastrofy nie zostały do końca wyjaśnione. Prowadzący program, Adam Sikorski próbuje wyjaśnić co stało się z załogą samolotu.

    image

    Z ogromnym szacunkiem przyglądamy się wysiłkom władz gminy Przyłęk o to, by dramatyczny los lotnika, który 7 września 1939 r. runął tutaj z nieba uczynić powszechnie znanym i pamiętanym po wsze czasy. Nie tak dawno gmina ufundowała piękny nagrobek, zaś publicznemu gimnazjum w Wólce Zamojskiej nadano imię kapitana pilota Tadeusza Sędzielowskiego.

    foto

    Zamarzyło nam się kiedyś, żeby każde miejsce, w którym we wrześniu 1939 r. polski samolot bojowy w dramatycznych okolicznościach spotkał się z ziemią, odszukać. Uczynić to bez typowych dla historii wojskowości przybliżeń, ale wskazać w sposób jednoznaczny i dobitny, by archeologicznie to stwierdzenie udokumentować, wydobyć co się da z materialnych pamiątek, a na miejscu tragedii zostawić trwały po wsze czasy znak.

    image

    Zimą nasz georadar wykrył na chełmińskim rynku długi podziemny tunel. Korzystając z prac remontowych spróbujemy zbadać tę sprawę. Tu gdzie dzisiaj jest otwarta przestrzeń rynku przekazy kronikarskie opisują cały szereg okazałych budowli. Stał tu niegdyś gmach dający się porównać z krakowskimi Sukiennicami. Dziś po tych obiektach nie ma śladu. My bylibyśmy szczęśliwi, gdyby udało się je zlokalizować, a zarysy trwale zaznaczyć kolorową kostką brukową.

    foto

    Niewiele jest takich świątyń w tej nawiedzanej niegdyś nieustannymi wojnami części Europy, o których można powiedzieć, że zaprojektowane w XIII w. dotrwały w pierwotnej formie do dziś. Chełmińska Fara szokuje każdego kto wstąpi w jej progi. Jak przystało na gotyk miała onieśmielać szarego człowieka i rzucać go na kolana. Dla jej projektantów - wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego miała odzwierciedlać potęgę tej instytucji i do dziś te wrażenia się nie zmieniły. Na każdym człowieku wrażliwym na piękno architektury ta budowla robi duże wrażenie, zaś dla poszukiwacza to prawdziwe wyzwanie.

    image

    Historia nieznanej dywersyjnej akcji kolejowej, która miała miejsce w Lasach Janowskich. Nie wiadomo było, kto jej dokonał, wiadomo tylko, że brało w niej udział czterech mężczyzn, a straty Niemców były ogromne. Żadna z podziemnych organizacji nie przyznała się do ataku, a nazwiska żołnierzy pozostały nieznane.

    foto

    Żagań to miejsce dla każdego miłośnika historii magiczne. Zaproszono nas na teren Stalagu Luft III lotniczego obozu dla jeńców alianckich.

    foto

    Metaforycznie można sobie wyobrazić, że stoimy na szczycie wielkiej budowli, w której każde pokolenie to jedno piętro. I nie ma takich pokoleń w naszych dziejach, którym historia nie rzucałaby ekstremalnych wyzwań. O wszystkich warto pamiętać, bo wyjęcie któregokolwiek z segmentów spowoduje, że wieża runie. Może nie dosłownie z hukiem, ale nagle widnokrąg się zacieśni, a perspektywa skróci. Dlatego do zdarzeń przeszłych, z pozoru przebrzmiałych i bez wpływu na dzień dzisiejszy trzeba powracać. Zwykle opowiadamy historie związane z powstaniem styczniowym w miejscach ekstremalnie niedostępnych jak góry, puszcze czy głębokie wąwozy. W istocie owo powstanie rozgrywało się głównie w takich miejscach. Tym razem jednak uczynimy wyjątek - odwiedzimy piękne centrum starej Warszawy. Wspomnimy stąd historię zamachu na namiestnika Królestwa Polskiego generała Berga. W kolejnym felietonie wrócimy do Puszczy Niepołomickiej, gdzie 3 września 1939 r. spadając w płomieniach wbił się w bagnisty las myśliwski samolot P - 11 asa polskiego lotnictwa Wacława Króla. Przez dziesiątki lat mniej lub bardziej profesjonalne ekipy próbowały odnaleźć to miejsce. Tu genialnym tropicielem okazał się jednak przypadek, później dopiero przyszła kolej na ekipę „Było nie minęło”. Na skraju puszczy w Kłaju spędziliśmy cztery dni w błocie i deszczu po to, by w ziemi nie został najmniejszy nawet fragment samolotu legendy.

    foto

    Nigdy nie miał złudzeń co do istoty komunizmu. Józef Franczak uciekł z transportu na Syberię, a po wojnie nie zaprzestał walki o wolną Polskę i aż do 1963 roku ukrywał się w lesie.

    image

    W tym felietonie powrócimy do tematu zmian w ustawie o ochronie zabytków. Wiele spraw z kręgu poszukiwań tej nieodległej jeszcze przeszłości potoczy się być może sprawniej i prościej, jeżeli uda się doprowadzić do końca inicjatywę zmiany tego aktu prawnego. Obecna ustawa tysiące pasjonatów historii skazuje na banicję w strefę półmroku.

    foto

    Dziś interesujemy się miejscami zsyłki Polaków na dalekiej Syberii. Wraz z kolegami z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa szukamy śladów polskości na dalekiej północy Rosji. Wysłuchamy relacji rodziny Szalatych - jednej z wielu polskich rodzin wywiezionych na Syberię.

    foto

    3 lata poszukiwań, części znalezione na innych kontynentach i złomowiskach, dokumentacja wydobyta z archiwów wojskowych i można przystępować do rekonstrukcji czołgu Vickers.

    foto

    Dwa zaplanowane przez nas na najbliższe dni cele dzieli od siebie trzysta kilometrów i kilka krain geograficznych. Wspólne są tylko dwa wyznaczniki. Niewiadome i przygoda.

    image

    Grupa miłośników rekonstruuje polski przedwojenny samolot „Łoś”. W tym odcinku dołączane jest do niego uzbrojenie pokładowe – lekki karabin maszynowy tzw. „Szczeniak”. Nie ustają także poszukiwania oryginalnych części wyposażenia przedwojennych samolotów.

    foto

    Tylko patrzeć jak niebawem rozpoczną się wielkie i szumne obchody 150 rocznicy wybuchu powstania styczniowego i prawdopodobnie większość tych zdarzeń zostanie ulokowana 22 albo 23 stycznia 2013 r. Jednak z punktu widzenia np. mieszkańca Lubelszczyzny epoki powstańczej, wydarzenia z powstaniem związane rozpoczęły się dużo wcześniej.

    foto

    Przekazujemy sprawozdanie z realizacji trzech naszych dużych projektów: czołg 7 TP, bombowiec „Łoś” i myśliwiec P 11.

    fot

    Jesteśmy w miejscowości Horostyta. Tu podczas powstania styczniowego spotykały się wszystkie nici konspiracji na Podlasiu. Tu działał człowiek niezwykły – Bronisław Deskur, naczelnik wojskowego powiatu radzyńskiego. Szukamy jego śladów...

    foto

    Dziś podejmiemy opowieść dokładnie w tym punkcie, w którym skończyliśmy ją dwa tygodnie temu. Miejsce akcji – wiślana łacha pod Ryczywołem, a gdzieś na ogromnym obszarze dawnego koryta rzeki zagrzebane w mule polskie czołgi 7 TP. Sześć sztuk. Wtedy, w pewnym momencjie magnetometr skierował nasze kroki ku skrajowi niegdysiejszej wyspy.

    fot.

    Dziś nasze podróże rozpięte będą pomiędzy Toruniem na północy, a Mielcem na południu kraju. Najpierw PZL Mielec – miejsce gdzie spełnia się jedno z naszych wielkich marzeń. Zdajemy sobie sprawę, że nasza fascynacja tym samolotem dawno już przekroczyła poziom normalności. Dlaczego tak się dzieje – mówiliśmy wielokrotnie, ale powtórzmy raz jeszcze. “Łoś” to koronny dowód na niezwykłą kreatywność polskiego środowiska inżynierskiego. Główny konstruktor “Łosia” Jerzy Dąbrowski i jego zastępca Piotr Kubicki ledwo przekroczyli trzydziestkę. Druga Rzeczpospolita sypnęła młodym geniuszom odznaczeniami, jednak w peerelowskiej rzeczywistości nie było dla nich miejsca. Jedli na wygnaniu gorzki emigracyjny chleb. I chyba także w poczuciu ich krzywdy, chcemy by “Łoś” po prostu był. Po wszystkich obrazach upadku ikon polskiego przemysłu, które przyszło nam przez lata oglądać, Mielec naprawdę fascynuje. To laboratorium nowoczesności, to siedemdziesiąt lat tradycji i trzy pokolenia zawodowców. Bardzo chcielibyśmy wyjazdowi “Łosia” z hali fabrycznej nadać wymiar lotniczego święta.

    Następnie wyruszamy do Torunia. Tu w najsławniejszej archeologicznej pracowni konserwatorskiej poprosimy o pomoc w otwarciu portmonetki wydobytej z mogiły, w której pochowany był kapitan Władysław Raginis. Liczymy na to, że kryje kolejne pamiątki po tym niezwykłym oficerze. Nigdy w żadnym miejscu nie pracowaliśmy z taką starannością, jak tu. Kapitan Władysław Raginis i porucznik Stanisław Brykalski dali sobie słowo, że albo pozycję na Strękowej Górze przed Niemcami obronią, albo tu pozostaną na zawsze. Spełnił się ten drugi dramatyczny scenariusz, ale ich los nabrał charakteru symbolicznego. Dla nas zaś każdy drobiazg należący niegdyś do nich nabrał rangi relikwii. Przesiewamy więc ziemię grudka po grudce. A znaleziska oddaliśmy w ręce toruńskich konserwatorów słynących z jakości pracy.

    image

    To dla nas poszukiwania ze wszech miar ważne. Jesteśmy nad Wisłą na wysokości Ryczywołu, gdzie swego czasu sześć polskich czołgów wjechało wgłąb nurtu i zniknęło. Postanowiliśmy się zmierzyć z tą zagadką, tym bardziej, że tego roku rzeka prawie wyschła. Jest szansa, że tym razem sprzęt elektronivzny powie “to tutaj”. Czołgi potopione w rzekach, jeziorach i stawach mają niezwykłą zdolność “rozmnażania się”. Wystarczy kawałeczek wody aby pamięć lokalna powtarzała historię o pancernym potworze, którego pochłonęło błoto. To przenoszony z miejsca na miejsce legendarny schemat narracyjny. To jednak czym zajmujemy się tym razem nie ma nic wspólnego z mitotwórstwem – możemy na tę okoliczność przywołać dokumenty i przepytać świadków.

    W historii wrześniowych walk losy czołgów, których szukamy obfitują w bardzo dramatyczne okoliczności. Niemcy mieli szczerą ochotę los polskiej armii obwodowej przypieczętować definitywnym rozbiciem na obszarach pomiedzy Pilicą, Radomką a Wisłą. I być może by im się to udało, gdyby nie szesnaście nowiutkich 7TP z Pierwszego Batalionu Czołgów Lekkich. Pojawiały się zawsze w porę na zagrożonych odcinkach, rozpędzały wrogie kompanie, rozjeżdżały baterie, rozstrzeliwały z łatwością słabsze technicznie niemieckie czołgi. Złotymi zgłoskami w ich dziejach zapisać trzeba Odrzywół, Lipiny, Głowaczów. Kompania 1. kpt. Kossobudzkiego zdołała jeszcze przed zniszczeniem przemknąć przez Wisłę mostem w Maciejowicach. Kompania 2. kpt. Górskiego licząca sześć maszyn pod Ryczywołem próbowała przeprawy kombinowanej – najpierw do dużej wyspy w bród, potem liczyła na prom. Ale promu nie było...

    Uparcie wlaczymy z deszczem i wichurą, ale mamy świadomośc, że jest to może jedno z najważniejszych naszych przedsięwzięć poszukiwawczych. Opowieść o tych czołgach krążyła w środowisku łowców pancernych przez lata, ale Wisła częściej pokazywała nam groźne niż przychylne oblicze. Być może tym razem będzie inaczej?

    fot. internet

    W miejscowości Krubki–Górki pod Warszawą w czasie prac budowlanych przypadkowo odnaleziono ludzkie szczątki, które zidentyfikowano jako pochodzące z czasów II wojny światowej. W naszej mentalności długo obowiązywała w odniesieniu do poległych zasada podziału, namalowana niegdyś liniami frontu – nasi i wrogowie, a gdzieś pomiędzy tymi kategoriami niezdefiniowana reszta. Z czasem jednak uznano, iż polegli – jakichkolwiek nie nosiliby mundurów – są poza naszymi osądami i wszystkim należy się elementarny ludzki szacunek. Trzeba było jednak ogromnej walki ze stereotypami, by zwyciężyła refleksja, że tak naprawdę w naturze człowieka leży spokojna egzystencja, a tylko polityka stawia narody przeciw sobie. Ta nasza relacja spisana została tak, by służyć jako pewien instruktaż dla tych, którzy na szczątki żołnierzy natrafią. Pamiętajcie – są odpowiednie procedury i instytucje, które z urzędu muszą się takimi znaleziskami zająć, ale też zakonotujcie sobie głęboko, że nie ma większego grzechu niż przejście obojętnie nad takim odkryciem.

    foto

    Dziś to lasy ciche i spokojne, ale gdybyśmy trafili w rejony na południe od Pilicy 7 września 1939 r., ujrzelibyśmy na tych leśnych dróżkach istny rwetes. Armia Prusy w ruchu odwrotowym w kierunku Wisły doszła do Pilicy. Tu pozostały już tylko trzy dywizje. Plan dowódcy niemieckiego 14 Korpusu zakładał dociśnięcie polskich jednostek do Wisły, uchwycenie przed nimi przepraw na wyjątkowo płytkiej tego roku rzece i zamknięcie kotła. Dowódca Armii Prusy generał Dąb-Biernacki zniweczenie tego planu powierzył 13 Dywizji Piechoty dając jej do ręki szczególny atut w postaci ogromnej siły uderzeniowej 16 nowoczesnych czołgów 7TP. Najważniejszym zaś celem technicznym wyścigu był most w Maciejowicach. Pierwszy, piękny popis walki dali nasi czołgiści pod Odrzywołem. Każde jednak kolejne miasteczko i skrzyżowanie dróg zamieniali Niemcy w silnie umocnioną pułapkę. Z każdą taką jednak sytuacją malał ich impet bojowy, ale też rosły straty czołgistów. Pod Głowaczowem Niemcy oparli zasadzkę pod jedną ze strategicznych dróg, biegnących równolegle do Wisły. Tu rozegrał sie dla polskiego zgrupowania bój o wszystko. I znów rozstrzygający głos należał do czołgów 7 TP. Z tamtego boju w literaturze pozostał zapis o błyskotliwym polskim zwycięstwie po dwugodzinnej walce. Dla naszych jednostek otwarła się droga ku przeprawom.

    Dzisiejsza nasza wyprawa w te rejony ma charakter dość szczególny. Kiedy ukazało się pierwsze wydanie książki “Polska broń pancerna w 1939 r.” pojawił się również delikatny zapis o tym, że gdzieś nad Wisłą sześć czołgów 7 TP zostało zepchniętych w nurt. Kłaniamy się z tego miejsca wszystkim kolegom poszukiwaczom, którzy krążąc tu przez całe lata znaleźli to i owo. Prosimy o pomoc w odnalezieniu tych miejsc gdzie Polacy powstrzymywali Niemców próbujących docisnąć 13 Dywizję gdzieś tutaj do brzegu. Dziś zaznaczamy sobie teren poszukiwań. Wierzymy, że wiślanym piachu pozostały nie tylko czołgi, ale także część z siedemnastu dział zdrutowania i mnóstwo drobniejszego sprzętu. Teraz czekamy tylko na bieg spraw urzędowych, stosowne zezwolenia i nieco mocniejszy mróz, który mokry piasek zmieni w nieco mocniejsza skorupę.

    foto

    Jesteśmy na przyczółku warecko-magnuszewskim. Był to w skali wielkiej wojny niewielki kawałek ziemi, ale dla rozstrzygnięć strategicznych jego znaczenia nie da się przecenić. Armia Czerwona prąc na zachód przeskoczyła tutaj 1 sierpnia 1944 r. Stąd też wyruszyła styczniowa ofensywa roku nastepnego, by błyskawicznie dojść do Odry i na przedpola oddaleonego od niej o zaledwie 70 kilometów Berlina. Ma też bitwa na przyczółku wiele wątków polskich, zapisanych przez piechotę i pancerniaków. Z ogromnym natężeniem operowało tutaj także lotnictwo obu walczących stron, z dużymi po obu stronach stratami.

    foto

    Koniec roku to taka pora, kiedy wszyscy zatrzymujemy sie w biegu, pytamy, co w tym mijającym roku było dla nas ważne, szczególne. Dla programu “Było... nie minęło” nie ma ważniejszego miejsca niż Strękowa Góra. Tu udało się wreszcie po latach poszukiwań odnaleźć miejsce pochówku kapitana Władysława Raginisa i przenieść go na honorowe miejsce.

    image

    Puste miejsce przy stole

    Tytuł opowieści bierze się z polskiej tradycji wolnego miejsca przy wigilijnym stole – dla każdego, kto w tę noc zapuka do drzwi. W wielu rodzinach to także forma pamięci o najbliższych, zaginionych w wojennej zawierusze. W rodzinie Obuch–Woszczatyńskich każda Wigilia obchodzona jest w centralnej Polsce ale klimatem ciągle nawiązuje do ich dworku pod Grodnem. Wolne miejsce przy stole pozostawiane jest dla płk Władysława Obuch-Woszczatyńskiego – twórcy i dowódcy 10 Pułku Ułanów Litewskich. Pułkownik był absolwentem akademii Wojskowej w Carskim Siole i serdecznym przyjacielem brata Mikołaja II. W wojnie japońskiej dowodził pułkiem górali kaukaskich. Podwładni uwielbiali go do tego stopnia, że kiedy odradzało się polskie wojsko, wielu z nich poszło za nim do Dowbór- Muśnickiego. Adiutant, Ingusz, pozostał z pułkownikiem do końca życia. W wojnie bolszewickiej płk Władysław Obuch-Woszczatyński nie posłuchał rozkazu Józefa Piłsudskiego o przerwaniu ofensywy i doszedł z pułkiem aż do Dniepru. Za to nieposłuszeństwo trafił do X Pawilonu ale rychło znów dowodził pułkiem. Kiedy we wrześniu 1939 roku na grodzieńszczyznę wkroczyli bolszewicy, pułkownik był numerem jeden na ich czarnej liście. Wnuk, Dariusz, do dziś szuka odpowiedzi co stało się dalej...

    foto

    W tym odcinku próbujemy oznaczyć kolejne miejsca na „mapie tajemnic” zwiadowców historii. Otrzymawszy sygnał od jednego z mieszkańców Warszawy, wyruszamy na poszukiwanie broni z czasu II wojny światowej.

    Ponadto, nasza ekipa, korzystając ze znacznego obniżenia się wód gruntowych, powraca na pole pod Wólką Radzymińską w poszukiwaniu kolejnych elementów polskiego samolotu bombowego „Łoś”, który rozbił się tu 7 września 1939 roku. Bagnisty teren utrudnia wydobywanie rozbitych i rozrzuconych podzespołów „Łosia”. Wszyscy jednak pracują wytrwale, aby – zebrawszy materialne dowody – móc na skraju łąki postawić kamień z napisem „W tym miejscu...”.

    foto

    W tym odcinku odwiedzamy gminę Michałowice. W listopadzie 1936 roku rozbił się tu podczas lotu testowego prototypowy bombowiec LWS-6 Żubr. Zginęli wszyscy członkowie mieszanej, polsko-rumuńskiej załogi. W rok później Rumuni wznieśli pomnik upamiętniający tragedię. Wojna i upływ czasu zrobiły jednak swoje. Teraz pomnikowi przywrócono dawną świetność.

    Z Michałowic wybieramy się – po raz drugi – do Chełmna. Nasze poszukiwania prowadzimy na terenie powstałego na przełomie XIII i XIV wieku kościoła Wniebowzięcia NMP. Celem jest odnalezienie grobu osiemnastowiecznego eremity – Andrzeja z Osnowa. W kościelnej krypcie czeka na nas jednak niespodzianka...

    foto

    Maciejowice 1794

    Bohaterowie w uporządkowanym naukowo ordynku odmaszerowali na karty podręczników i na dobrą sprawę jedynym sposobem na przeżycie wielkich momentów naszej narodowej historii jest dotknięcie ziemi i szukanie tego, co z myślą o nas, późnych wnukach, zechciała zachować. Przybyliśmy na pole bitwy pod Maciejowicami. Wraz z kolegami – poszukiwaczami z Muzeum Wojska Polskiego – nasze poszukiwania koncentrujemy na miejscu odwrotu polskich wojsk. Historia archeologii uczy bowiem, że w takich miejscach znaleźć można najwięcej interesujących przedmiotów. Jest to bagnisty, trudny do poszukiwań teren, usytuowany pomiędzy dwiema rzekami. To co skryła przed laty ta ziemia trudno było wydobyć, dlatego do dziś okazuje się, że w odniesieniu do bitwy pod Maciejowicami jeszcze nie wszystkie pamiątki odnaleziono i ocalono. Nasze dzisiejsze i inne znaleziska spod Maciejowic będzie można obejrzeć już wkrótce w Muzeum Wojska Polskiego na specjalnej ekspozycji poświęconej archeologii militarnej. Te znaleziska to rzeczy absolutnie bezcenne. Maciejowice zawsze pozostaną dla nas pięknym osobistym doświadczeniem, ale to nie koniec naszych prac w tym rejonie. Czekamy na solidne zamarznięcie bagien, aby przekonać się ile prawdy jest w opowieściach, iż pochłonęły mnóstwo wojskowego sprzętu obydwu walczących stron.

    image

    W historii i archeologii wielkie odkrycia zaczynają się często od poważnego potraktowania ludowej legendy. W Hrubieszowie duża część tych rodzinnych opowieści tyczy podziemnego miasta – domów, które zapadły się w otchłań, carskich żołnierzy pojawiających się nagle spod ziemi pośrodku rynku i oczywiście skarbów. Aż do dziś zawodowi badacze nie stawiali tym legendom pytania – ile w was prawdy? Obecnie wiemy na pewno, że centrum Hrubieszowa położone jest na systemie podziemnych, murowanych lochów. Potwierdzają to też nasze geofizyczne badania. Odpowiedź na to, co kazało tutejszym mieszkańcom ryć kilometry tuneli znajdziemy w miejskich księgach : „... nie ma roku bez większego pożaru, nie ma dekady bez totalnej zagłady miasta”. Pożary to jedno utrapienie, drugie to wojny i najazdy. Miasto leżące na odwiecznych szlakach handlowych kusiło swym bogactwem wszelkich amatorów łatwej zdobyczy. Ratunkiem był podziemny labirynt.

    fot.

    W 1918 roku, z chwilą odzyskania niepodległości Polska od razu stała się czwartą pancerną siłą na świecie. Właśnie odnaleziono na Mazowszu pozostałości Renault FT 17 – czołgu z czasów I Wojny Światowej. To pierwszy na świecie pojazd pancerny, który posiadał ruchomą wierzę i zrewolucjonizował oblicze walki na wojennych frontach.
    Jak wyglądały polskie pojazdy pancerne z czasów I Wojny Światowej?

    image

    Przestrzeń, malowniczość, przygoda, wyzwanie. Przez kilka wieków Rzeczpospolita wznosiła tu swe pograniczne warownie. Ogniem i mieczem, ale też pługiem i potem wpisał się w te jary nad Dniestrem polski los. Jesteśmy na Podolu ukraińskim w Uszycy Nowej. Sprowadziły nas tu groby polskich żołnierzy z 1920 r. – dziś zaniedbane i porosłe chwastem. My – nie czekając aż odpowiednie polskie instytucje zaopiekują się tym miejscem, postawimy w miejscu pochówku żołnierzy krzyż. Nie zaniechamy próby przynajmniej ogólnikowej identyfikacji spoczywających tu naszych rodaków. Zapewne bez większego ryzyka błędu stwierdzić można, że większość pochowanych to żołnierze i oficerowie 12 Dywizji Piechoty - jednostki sformowanej pod koniec I wojny światowej we Francji. Następnie przeniesiemy się do pobliskiego Chreptiowa – najdalej wysuniętego punktu Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Dawny obraz tych stron znajdziemy na wojskowych mapach. U stóp chreptiowskiej reduty biegła kiedyś droga ku płytkim przeprawom na rzece. Bród – zwany sierocym – był widownią niejednej zaciętej walki.

    (fot. TVP)

    Na pograniczu została kępa drzew i anonimowe dziś ruiny. Turysta minie je bez emocji i zainteresowania. Przewodniki też milczą jak zaklęte. Mało kto słyszał i niewielu już pamięta o polsko-słowackiej wojnie, która rozgorzała tu 1 września 1939 r. Dziś jesteśmy we wsi Czeremcha - w miejscu gdzie o świcie z początkiem września 1939 r. pojawili się Słowacy.
    W połowie marca 1939 r. przestała istnieć niepodległa Czechosłowacja. Do Pragi wkroczyły oddziały niemieckie. Zajęte terytoria zostały włączone do Rzeszy jako Protektorat Czech i Moraw. W tym samym czasie sejm słowacki proklamował niepodległość. 23 marca Słowacja zawarła układ z Niemcami, w którym te stały się gwarantem jej niepodległości. W zamian za to Słowacy udostępnili swoje terytorium dla budowy hitlerowskich baz wojskowych. Przygotowując się do działań wojennych Słowacy utworzyli korpus złożony z trzech dywizji i jednej grupy szybkiej, liczące przeszło 51 tysięcy ludzi. Armii tej nadano kryptonim “Bernolak”.
    Mapa słowackich działań bojowych pokazuje spory impet i zasięg uderzeń. Mogiły polskich żołnierzy, którzy zginęli w rejonie Czeremchy odnaleźć można było jeszcze dziesięć lat temu na cmentarzu w Jaśliskach. Teraz po nagrobkach żołnierzy nie ma śladu, a na terenie, gdzie spoczęli obrońcy polskich granic rozrasta się parafialny cmentarz...

    Żeby opowiedzieć kolejną historię, w przestrzeni przenosimy się z Karpat nad rzekę Bug, ale w czasie pozostajemy nadal w ramach września 1939 r. W Merzwicach nad Bugiem, w rejonie stacji Fronołów zdarzyła się historia zdaje się fantastyczna. Kapitan Stanisław Małecki w początkach września 39 r. otrzymał sygnał od dowódcy obrony przeciwlotniczej odcinka linii kolejowej Siedlce-Hajnówka o zbliżaniu się trzech bombowców – dwóch niemieckich i jednego Łosia. Niemieckie maszyny zostały ostrzelane zgodnie z rozkazem kapitana. Wówczas Łoś rozpoczął bombardowanie mostu. Dopiero wtedy kapitan rozkazał skoncentrować na nim ogień. Zestrzelony Łoś upadł gdzieś w okolicach Siedlec.
    Zwracamy się do widzów z apelem “ktokolwiek wie...”. Być może dzięki dokładniejszym wskazówkom uda nam się odnaleźć ten samolot i sprawdzić czy to rzeczywiście polski Łoś czy jedynie niemiecka maszyna z wymalowaną polska szachownicą.

    image

    W tym programie pokazujemy jakich pojazdów używano w walce i jak rozwijała się motoryzacja. Z regionalistą Adamem Panasiukiem porozmawiamy o jego odkryciach i o... złocie.

    image

    Pułkownik Józef Zaliwski to niespokojny duch powstania listopadowego, który z 1000 osobowym oddziałem na Podlasiu przez 5 miesięcy doprowadzał rosyjskich wodzów do wściekłości, przecinając ich szlaki zaopatrzeniowe. Postanowiliśmy tym razem zmierzyć się z dwoma zapisanymi w kronikach opowieściami i zobaczyć, czy są prawdziwe. Przenosimy się wobec tego do Sokołda.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję pliki cookies z tej strony